Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dark Ages - komedie, tragedie i dramaty

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> RPG / Vampir / Dark Ages
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sebastian
Kapelan



Dołączył: 28 Lip 2012
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Czw 17:50, 31 Sie 2017    Temat postu: Dark Ages - komedie, tragedie i dramaty

Proponuje tutaj spisywać nasze stylu bo kiedys moze ich sie zrobic całkiem duzo

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sebastian
Kapelan



Dołączył: 28 Lip 2012
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Czw 19:02, 31 Sie 2017    Temat postu:

To moj nowy pomysł:

Sztuka na 3 aktorów
"Rycerz i chłop"

Scena I
Chłop i rycerz spotykają sie w dniu zbiorów

Chłop:
Nie urodzaj mamy roku tego
Tedy nie moge oddac obiecanego

Rycerz:
Jak to rzeczesz ze żywności nie dasz?
Jesli tak to juz nowego pana szukac masz?
Bo tu juz nic po tobie
Precz, precz marny chłopie

Chłop:
Pani możny nie ma w tym mej winy
Wybaczcie nie róbcie złej miny
Nie chce was urazić ale prosze panie
To ciężka praca, nie zasłużyłem na lanie

Rycerz:
Twa praca jest nie łatwa?!
Żarty, co ty wiesz? Praca twa
To ciagle robienie bahorów
I szerzenie bajek i wymyślanie potworów
Ktore a to plon niszczą i praca niweczą
Twa praca to sielanka, owce beczą
Trawa rośnie nic robić nie trzeba
To w mej pracy odpocząć sie nie da
A to potyczka a to walka, szranki
Krucjata, ciągła walki we wieczory i poranki

Chłop:
Ach ciezko tak od rana do wieczora
Pławic sie w bogactwie istna zmora
Od tej chwały az odpocząć rzecz nie podobna
Ale ro i praca to rzecz całkiem osobna

Rycerz:
Nie drwij bez zasadnie
Bo ci głowa z głowy spadnie

(Wchodzi mieszczanin)
Mieszczanin:
Panowie cóż to za spory miedzy wami
Załatwicie to jak miedzy nami mieszczanami
Zakład poczucie ze w roli drugie rady nie dacie
A za rok w mej obecności sobie przemyślenia zdacie

Rycerz:
Niech i tak bedzie, a co gdy wygram?

Chłop:
Po dwu kroc tego co zawsze dam
A co gdy ja podołam?

Rycerz:
Nie dasz, ale nawet, sam cie rycerzem obwołam

(Wszyscy trzej wychodzą)

Scena II
Spotykają sie we trzech rok pozniej, rycerz kuleje na nogę, chłop noe dowlafa ręka i kuśtyka

Mieszczanin:
Oto i rok jak sie spotkaliśmy minął
Powiedzcie jak było, upewnijcie sie ze kont nic nie pominął

Chłop:
W istocie praca twa nie łatwa przyznać musze
Chyba sie na rycerskość nie skusze
Pierwej życie rajem było złoto i wygoda
Ale pozniej zaczęła sie niepogoda
Ktos mnie na walki wezwał, w szranki stawać kazał
I jak to sie ponoć rzecz ja chyba zem Honor pomazał
Bom z poczatku nie chciał walczyć a uciekać
A gdy on zaczął siekać to mi rękę tak po orał
Ze szybko ze to nie dla mnie popłynął morał
Chciałem sie na tym wystawnym koniu przejechać
Lecz nim sto wiorstwo zdałem od domu zjechać
Koń jak skoczył, jak zatańczył to zem sie tak obił
Ze teraz jeszcze kuleje, pozniej juzem nic nie robił
Cóż mi po tym całym luksusie i przepychu
Jesli moge jedynie pokazać je jako trup lichu?

Rycerz:
To cud zes w tym pojedynku nie zginął
I ty jak raz z prawda zes sie nie minął
Orka na polu mniej jest łatwa niz na obrazie
Gdzie kolory piękna przydają, w każdym razie
Nie jest tak uroczą w lejącym sie pocie i slonca żarze
Od twej pracy jeść chce dwa razy ile ważę
A ledwie tyle zeby z głodu nie umrzeć mam
Do tego ja nawet żaren czy cepa nie znam
Z furmanki powozić to nie to co szarżować
Wszytsko na nowo trzeba było pojmować
Tu moze bydła i krów dojenie pominę
Ale z prawda sie chyba nie minę
Stwierdzając ze twa praca jest pełna trudu
I ze skrucha przyznam ze me zdanie pełne było złudu

Mieszczanin:
Skoroscie obaj sie omylili
I oboje w tej sprawie zawinili
To ja chętnie przygarnę
I dwukrotność planu i szlachectwa z chęcią zgarnę
(Mieszczanin ucieka goniono przez chłopa i rycerza)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Suchy
Kapelan



Dołączył: 18 Mar 2012
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:35, 31 Sie 2017    Temat postu:

Narrentum - wieża głupców ( średniowieczny dom wariatów tak w dużym skrócie)

Role do obsadzenia

Rycerz Maćko

Giermek Maćka

Głupkowaty strażnik

Strażnik mięśniak

Wariat - aka nieoficjalnie jan z roznowa

Żona - nieoficjalnie pana Philipe de Dupen

(te dwie ostatnie od biedy może zagrać ta sama osoba o ile zdoła się przebrać w międzyczasie)



Koncepcja jest taka Rycerz Maćko - wielka sława, wzór cnót rycerskich, arcymistrz w rzemiośle wojennym i przykładny chrześcijanin, ale przy tym na swój sposób prosty i skromny człowiek o dobrym sercu szlajają się po świecie szukając przygód i dostał list od jakiejś biednej białogłowy z błaganiem o pomoc bo zła wiedźma uwięziła ją w mrocznej wieży i błaga oh błaga aby ją uwolnił bo ona tam już z tęsknoty i płaczu usycha za nim.

Akcja zaczyna się jak dzielny maćko ze swym giermkiem dokładnie kierując się wskazókami z listu docierają do tytułowej wierzy głupców i skonsternowani wchodzą do środka pytając się strażnika o białogłowę z listu.

Strażnik skonsternowany bo no nie mieszka tu żadna wiedźma i no tu narrentum panie. Nie kojarzy żeby tu jakieś nadobne dziewczę mieszkało tylko same czubki.

Na zapytanie to kto mu ten list mógł wysłać to on się zastanawia kogo mają to on się zastanawia bo czego oni tam kurwa nie mają w tej menażerii. Panie 2 papieży tu mamy sami się ze sobą nie moga dogadać który z Awinionu a który z Rzymu, gościa co trzeba go było łańcuchami do ściany przykuć bo myślał że jest archaniołem gabrielem i co rusz to albo mu się latać zachciewało, a czego on chciał ostatnio użyć w roli trąby na sąd ostateczny to nawet nie będzie zaczynał opowiadać.

Tu na scenę wchodzi Strażnik Mięśniak wlokąc Wariata I który bez przerwy bredzi, że jest sługą Biskupa wrocławskiego i że mu trupa komediantów złoto na krucjatę ukradła.

Konwersacja ze strażnikami mniej więcej sprowadzająca się do

Kurwa w tej robocie naprawdę różni idioci nam się trafiali ale ten jest jeden z lepszych.

Że niby biskup by wziął na swą służbę takiego półgłowka?

Tak, pewnie komedianci pobii zbrojną eskortę biskupiego złota! Pewno tamburynami i piszczałkami.

Dawaj go do środka. Zdaje się mamy tam ze 4 biskupów wrocławskich niech se sam wybierze przed którym będzie się tłumaczyć...

Prosimy jaśnie wielmożnego na pokoje !

Oczywiście wierzgający idiota z kopem w dupę na rozpęd ląduje "na pokojach"

Dalej konwersacja się toczy Pt. strażnicy zastanawiają się we 2 o jaką niewiastę może mości maćkowi się rozchodzić.

Maćko z giermkiem co chwilę przywołują treść listu z której jawnie wynika że białogłowa jest bez pamięci w nim zakochana i o niczym innym nie marzy tylko, żeby przed nim nogi rozłożyć tylko wszystko jest ujęte w tak pojebane kwieciste absurdalnie wulgarne durnawe metafory, że biedny prosty i cnotliwy Maćko nie ogarnia np. że ten kawałek o kiełbasie i jajkach z rana wcale nie rozchodzi się o śniadanie... Niemniej list jest tak dokładny w niektórych szczegółach - np. lokalizacji wierzy, że nie moze być mowy o pomysłce - ktokolwiek wysłał ten list na pewno był w tej wierzy i zapoznał się z nią dokłądnie.

Po chwili wchodzi na scenę żona - Pni de Dupen i z miejsca jej reakcja jak widzi mości Maćka jest w stylu

"O matko boska przenajświętsza To wy mości Maćko ! Coż wy robicie w tej wierzy !? Cóż mój zidiociały do reszty mąż tym razem odwalił ?"

Tu mamy dialog między całą piątką z której wynika że Pan de Dupen po tym jak zebrał od Maćko cięgi podczas turnieju bez pamięci się w nim zakochał i o niczym innym nie marzy jak o zostaniu jego białogłową. Ogółem wyłazi że ku totalnemu zażenowaniu jego żony jest zniewieściałym delikatnym wyfiołkowanym nachalnym pedałem i transwestytą, który co jakiś czas wysyła mu listy w które poeta od 7 boleści Philipe wkłada idiotyczne metafory stosunku homoseksualnego a biedny Maćko jako że poważnie traktuje swe rycerskie powinności to nie może odpuścić żadnemu wezwaniu od damy w opałach i kończy się zawsze na tym, że jak Philipe go tylko zobaczy ten chce mu wpaść w objęcia, jego żona wkracza obezwładnia go, przeprasza za niego i stara się rozstać z Maćkiem w zgodzie.

Dialog przebiega tak, że kobita non stop go przeprasza, Maćko z giermkiem wspominają rozmaite "przygody" z panem de Dupen.

Teksty typu " Nigdy w życiu bym nie przypuszczał że "pragnę byś swą kopią natarł na ognistą bestię w smoczej jamie" można zrozumieć jako ..." Maćko ucisza Giermka (jawna metafora do seksu analnego).

Dwaj strażnicy zaś komentują co ten zboczony półgłówek wyprawiał od kiedy do nich trafił - żona stwierdziła że ma już dość i że nad nim nie panuje więc wysłała go do narrentum.

Jazdy typu - ostatnio nie można było przy nim nic ostrego zostawiać bo nie dalej jak dwie niedziele temu chciał się przyrodzenia pozbawić by "stać się prawdziwą niewiastą dla swego rycerza !"

Koniec jest taki, że wszyscy dochodzą do wniosku, że idiotę trzeba zamknąć w izolatce i trzymać go z daleka od pióra i pergaminu i rozchodzą się w zgodzie i wiszącym w tle że "zapewne to nie jest ostatni wybryk tego świra bo byłoby to zbyt piękne żeby było prawdziwe ale nadzieja umiera ostatnia "


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sebastian
Kapelan



Dołączył: 28 Lip 2012
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Pią 1:07, 01 Wrz 2017    Temat postu:

"Miłość zakazana"
Sztuka na 6 aktorów: 3 synów, ojciec, dziewka, narrator

Scena I
(Trzej bracia stają każdy sen mowi do siebie patrząc na siebie z zawiści)
Narrator:
Historia ktora zaraz opowiemy nie dawno działa
A początek swój jakże radosny i spokojny miała
Był sobie rycerz wielkie potężny i jakże majętny
Miał synów 3 lecz żaden z nich na rycerstwo nie chętny
Bo wszyscy w miłości zatraceni, milosci zakazanej
Bo nie tylko ze w damie nie z rodu, ba nawet nie znanej
To w Żydówce co chłopka z urodzenia była
I w pobliskiego wiosce wraz z biedna swą rodzina żyła

Pierwszy syn:
Co by dla mej ukochanej w dowód mej wielkiej milosci dać?

Drugi syn:
Musze znaleść cos co udowodni mej miłej ze mnie warto kochać...

Trzeci syn:
Jak tu przekonac ma kochana ze to Jam z pośród braci najgodniejszy?

Ojciec:
Musze cos poradzić bo te amory to szatana figiel najpodlejszy?
Ależ tak, tak wlasnie to szatana jest okropne dzieło...
Czemu dopiero teraz mnie na to wzięło

(Ojciec wychodzi)

Scena II
(Sam ojciec siedzi przy biurku i pisze list czytając na głos)
Ojciec:
Biskupie moj przyjacielu stary pisze do ciebie w Bożej sprawie
Odkryłem spisek szatana ktory zaraz ci wyjawię
O to czarownica na mych ziemiach podła zamieszkała
I zaklęciem sobie mych synów wokół palca po owijała
By stan rycerski rzucili dla tej złej czarownicy
Ktora do tego w chłopskiej chodzi spódnicy
Biskupie drogi przyjacielu pomóż pomóż owieczka biednym
A ja wzamian wspomoże kosiol denatem nie jednym
......
Tak teraz jedynie przepisać i pieczacia opatrzeć
I mozna z radości wręcz ręce zatrzeć

Scena III
Pierwszy syn:
Ach jak ja kocham te dziewczynę, wszystko dla niej zrobie
Bede przy niej w każdej chwili w każdej dobie
Wszystko oddam byle ona mi swe serce piękne dała
Nic mi nie trzeba byle ona jedna mnie kochała

Drugi syn:
Wiem zem jej serca nie jest nawet w czesci małej godny
Zadbam o nią by nasz dom wspólny zawsze był bezpieczny nigdy głodny
Kochać bede wiecznie i po czas mego zmartwychwstania
Wszystko zrobie byle by byc godnym jej kochania

Trzeci syn:
Cóż mi po szlachectwie jesli mi w milosci jest przeszkodą
Cóż za łgarstwo ze miłość z ta cudowna istota jest herbu szkodą
Ojciec ślepy lecz ja gardzę jego spadkiem jego ojcowizna
Człek zacny winien sie miłością szczycić nie blizna
Gdzie mi na wojaczkę gdy me serce wiecznie przy niej
By kochać bez ustanku, z dnia na dzien godzin na godziny mocniej...

Scena IV
(Ojciec otwiera i czyta list)
Ojciec:
Przyjacielu, wdzieczny za ostrzeżenia o sztańskim wybiegu
Juz posłałem ludzi pędzą ma ciebie w koni pełnym biegu
Zaraz żydowke pochwyca i pomiot szatana jako rzekliście spłonie
Tyle to z mej strony, z bogiem, podpisano biskup w nabożnym pokłonie
.......
Wiec ta sprawa jest juz załatwiona teraz ukryć dowód
Bo mógłby to byc łatwy do konfliktu w rodzinie powod
(Podpala list)

Scena V
(Piękna Żydówka w celi trzej bracia podkradają sie do celi)

Pierwszy brat:
Ciii... jesli nas postrzega głowy nasz tez tu spadną

Drugi brat:
To nam wszystkim przepowiadacz przyszłość ładna

Trzeci brat:
Słyszę cos, toz to strażnik uciekajcie póki jeszcze sie nie spostrzegł

(Każdy brat ucieka w inna stronę, jednemu udaje sie znaleść schronienie przy celi za beczka)

Dziewczyna:
Ktos ty? Czemu sie w ciemności chowasz czemu ze przyjdziesz zes nie ostrzegł?

Drugi brat:
To ja spokojnie ocalić cie przyszedłem, ze szponów wyroku wyrwać

Dziewczyna:
Wybacz ale nawet ty nie mozesz sie na wyrok biskupa porwać
Lecz jesli na prawdę mnie kochasz spełnień me życzenie
Gdy juz stos zapłonie prosze, błagam ukryć me cierpienie
Strzała jedna cela ukryć męki na tym łez padole
Prosze tylko o to prosze zaakceptuj ma nieszczęsna dole
I ukryc co i tak nie uniknione, błagam na miłość zaklinam

Drugi brat:
Z ciężkim sercem i nie chętnie lecz skoro taka twa wole znam
To z ciężkim sumieniem lecz te prośbę straszna wykonam
Choc na sama myśl serce ciężkie i pełne żalu jak ołów mam
(Ucieka)

Scena VI
(Pierwszy brat sam)
Pierwszy brat:
Nie podobna serca mego damy ostawic w takiej potrzebie
Skoro trzeba poświęcę i zaryzykuje wszystko, wszysko i siebie
Gdy stos zapłonie i węzeł przepali na koni skocze i wydrę płomienią
Nawet jesli mnie wydziedziczą i imie na przestępcę zmienia
Dla milosci wztsko choćbym i spłonąć miał w tym stosie
Ty zadecyduj, ty nikt inny, tys to przygotował ty rozstrzygnie losie
(Zabiera konia i odjeżdża)

Scena VII
(Trzeci brat sam w dworku)
Trzeci brat:
Przeciez ona jest nie winna wszyscy ty to wiedza
Wiedza, lecz nic to nie zmieni gdy to chłopi powiedzą
Dowód jest potrzebny, i to dowód jakże jawny i oczywisty
Cóż to? Jakies dziwne papiery w koszu ojca? Listy?
(Podnosi brudnopis listu do biskupa)
Toz to dowod to ja ułaskawia choc ojca pogrąży
Ale kto przecie milosci występuje sam do upadku dąży
(Wypada przed dworek lecz tam nie ma juz konia, biegnie na własnych nogach)

Scena VIII
(Żydówka na stosie. Pierwszy brat na koniu w oddali drugi z łukiem ukryty)
Pierwszy brat:
Cierpliwości, musze chwile odczekać by lud sie odsunął
A ogień sam pęta okrutne z mej ukochanej usunął
(Zaczyna płonąc stos, pierwszy brat jedzie lecz w tym momencie strzała drugiego brata przeszywa serce dziewczyny ta umiera natychmiast. W tej chwili wpada trzeci brat zdyszany)

Trzeci brat:
Wybaczcie biegłem droga bo koń mi sie zapodział
Mam dowod ze to spisek w którym na ojca zlecenie sie dzieł
(Spostrzega strzale)
Cóż sie stało? Którzy jest winny kto za to odpowiada?
Toz to przeciw milosci zbrodnia nie lada
(Bracia spostrzegają sie wzajemnie, zaczynaja rzewnie płakać)

Narrator:
Któż jest winny tej zbrodni i tej krzywdy potwornej?
Gdyby nie braci pycha inny bylby koniec histori tej
Lecz gdy każdy chciał sam byc bohaterem
Każdy okazał sie najzwyklejszym dla sprawy zerem

Epilog:
Narrator:
Bracia z żałoby nigdy wyjsc juz nie mogli
Lecz nieznane sobie teraz pomogli
Razem we trzech tylko na krucjatę ruszyli
I po raz pierwszy ramie walczyli
Bardzo dzielnie przeciw tysięcznej sie bili
Zmarli z ukochanej imienin na ustach wiedząc ze to oni swą zazdrością ja zabili


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> RPG / Vampir / Dark Ages Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin