Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dark Ages - postacie graczy Cirrus Maximus

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> RPG / Vampir / Dark Ages
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zbqj
Inkwizytor



Dołączył: 05 Paź 2010
Posty: 3188
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Fenris

PostWysłany: Pią 14:42, 21 Sie 2015    Temat postu: Dark Ages - postacie graczy Cirrus Maximus

Trupa cyrkowa Cirrus Maximus

Sława: 7
Wóz: 3
Majątek: 4
sieć szpiegów: 3
wrogowie:
- Biskup Wrocławski Wojciech
- Jan z Rożnowa lennik z Nysy

każdy pisze post w którym:
- napisze krótka historie postaci, może ją łączyć z innymi graczami, wszak wszyscy mieszkacie i służycie temu samemu panu
- wypisuje ekwipunek posiadany, zakopany, schowany, pieniądze broń, magiczne przedmioty itp...
- wypisuje merity, flawy, rytuały, posiadane kontakty, wpływy, zasoby

ogólnie cos podobnego jak w stalkerze póki go prowadziłem


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zbqj dnia Pią 15:01, 01 Wrz 2017, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zbqj
Inkwizytor



Dołączył: 05 Paź 2010
Posty: 3188
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Fenris

PostWysłany: Wto 12:14, 01 Wrz 2015    Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=lO49RZq5HCk

jeden z mniej udanych występów waszej trupy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zbqj
Inkwizytor



Dołączył: 05 Paź 2010
Posty: 3188
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Fenris

PostWysłany: Czw 10:25, 03 Wrz 2015    Temat postu:

Gracz


miejsce na fote postaci



Imie postaci:
Wiara:
Exp:
Dyscypliny:
Zalety:
Wady:
Kontakty:
Przedmioty Magiczne:
Ekwipunek przy sobie:
Ekwipunek na wozie:
Ekwipunek schowany:
Broń:
Pancerz:
Kasa:

Historia postaci:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zbqj dnia Pią 22:50, 04 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sebastian
Kronikarz



Dołączył: 28 Lip 2012
Posty: 358
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Pią 20:06, 04 Wrz 2015    Temat postu:

Sebastian


miejsce na fote postaci

[link widoczny dla zalogowanych]

Imie postaci: Mieczysław
Wiara: pogańska
Exp: obecnie: 10
wszystkie: 29

Dyscypliny:
potens *
presens *
ausepex **

Zalety: Naturalny Przywódca (zaleta 1)
Posiadasz w sobie pewien magnetyzm, któremu inni naturalnie ulegają. Otrzymujesz dwie kości dodatkowe do rzutów na Autorytet. Musisz mieć Charyzmę co najmniej na 3 lub więcej, by wybrać tę zaletę.
Swobodny Przejazd (zaleta 2)
Jak niewielu kainitów lubisz podróżować. Masz dobrą wiedzę o bezpiecznych cichych drogach. Dopóki ktoś inny nie zna twojej drogi i nie próbuje ciebie szukać możesz podróżować między miastami nie niepokojony przez przygodnie spotkanych nieznajomych (podróżujesz bez problemu, bez oddechu wilkołaków na karku i innych bestii).
Przyjazna Twarz (zaleta 1)
Masz twarz która wydaje się znajoma i z tego powodu ludzie są lepiej nastawieni do ciebie. Ten efekt nie zanika w momencie, gdy wyjaśnisz pomyłkę iż nie jesteś tą osobą o której myśleli. Socjalne ST są mniejsze o 1 (dla pozytywnych zachowań, jak np. uwodzenie a nie zastraszanie). Zaleta funkcjonuje tylko przy pierwszym spotkaniu.
Cudowny Głos (zaleta 2)
Jest coś takiego w twoim głosie, że inni nie mogą go zignorować. Kiedy rozkazujesz, oni się słuchają. Kiedy uwodzisz, oni się poddają. Czy grzmiący, czy miły, czy przekonywujący, twój głos zawsze przykuwa uwagę. Trudności na wszystkie rzuty angażujące głos do przekonywania, oczarowywania lub rozkazywania są zmniejszone o dwa.
Naturalny Lingwista (zaleta 2)
Masz zdolność do języków. Możesz dodać trzy kości do dowolnej puli kości angażującej język w mowie lub piśmie.
Oburęczność (zaleta 1)
Masz wysoki stopień zręczności drugiej ręki i możesz wykonywać zadania „gorszą" ręką bez ograniczeń. Musisz wciąż stosować zasady dla akcji złożonych, ale nie masz ujemnych modyfikatorów, jeśli powiedzmy strzelasz z dwóch pistoletów lub w inny sposób jesteś zmuszony do używania drugiej ręki.
Poison Resistance: (1 pt Merit)
You have, for some reason or another, become resistant to poisons. It could be that you are somehow naturally resistant or that you have spent years building up your resistance against all known types of poisons. Any time you need to make a soak roll against the effects of a poison or toxin, reduce your difficulty by 3.
Kocia Równowaga (zaleta 1)
Posiadasz wrodzony zmysł równowagi Postacie tą Zaletą zmniejszają trudności wszystkich związanych równowagą rzutów (np. Zręczność + Wysportowanie, by przejść po wąskiej

Wady:
strach przed inkwizycją (1 pkt)
strach przed wodą święconą (2pkt)
Haunted: (3 pt Flaw)
You are haunted by a ghost that only you (and Mediums) can see and hear. It actively dislikes you and enjoys making your life miserable by insulting, berating and distracting you, especially when you need to keep your cool. It also has a number of minor powers it can use against you (once per story for each power): hiding small objects; bringing "chill" over others, making them very ill at ease with you; causing a loud buzzing in your ear or the ears of others; moving a small object such as a knife or pen; breaking a fragile item such as a bottle or mirror; tripping you, or making eerie noises, such as chains rattling. Yelling at the ghost can sometimes drive it away, but it will confuse those who are around you. The Storyteller will likely personify the ghost in order to make things all the more interesting for you.
(More ideas for this Flaw can be obtained from Wraith.)
Cursed:
Tools often break or malfunction when you attempt to use them. (3 pts.)
Intolerance: (1 pt Flaw) (mnisi, kapłani)
strach: woda święcona, inkwizycja.

Kontakty: świta 3 - zbrojna obstawa
Przedmioty Magiczne:
Ekwipunek przy sobie: strój mieszczański lekko zdobiony, lina, rzemień, pergaminy, kałamarz i pióra, bukłak, pochodnia...
Ekwipunek na wozie: dobre uszyty strój występowi i równie dobrze uszyty strój mieszczański (czarno czerwony) 2 bloody pana
Ekwipunek na koniu : siodło ze strzeminami
Ekwipunek schowany:
Broń: 1 sztylet, 2 noże (jedn normalny przy pasię drugi mniejzy przy kostce), 2 Saxo, włócznia
Pancerz:
Kasa: 3 miedziaki
0 srebra
104 złota

Historia postaci:

Urodziłem się jako piąty syn. Nie wiem czemu mój ojciec zdecydował się spłodzić mnie skoro już moich 2 starszych braci wysłał w świat z braku możliwości zapewnienia im godnego bytu. Był rycerzem, ale nie zbyt majętnym. Od wczesnych lat wiedziałem, że prędzej czy później dostanę od ojca prezent i możliwość opuszczenia domu, przez możliwość mam na myśli rozkaz. Tak dorastałem, ale jakoś mieszkałem i nie zapowiadało się, żebym musiał odchodzić. Byłem dość chuderlawy i moja matka bała się o mnie, więc nie chciała mnie puścić, często spierali się o to z ojcem, ale widziałem, że kiedy ojciec uczył mnie walki mieczem, a ja już po kilku minutach nie byłem w stanie go dłużej trzymać, oprócz tego że biegałem, skakałem i robiłem inne męczące ćwiczenia do końca dnia, to widziałem, że ojciec ma dla mnie jakąś litość. Może dlatego tak długo nie musiałem opuszczać domu.
Niestety któregoś dnia, żeby się przydać i ćwiczyć noszenie ciężarów, zostałem wysłany na targ. Tam zobaczyłem najpiękniejszą dziewczynę jaką kiedykolwiek widziałem. Ponieważ zauważyłem, że nie daje sobie rady z ciężarem, jak rycerz na białym koniu rzuciłem się z pomocą. Jakoś nie czułem ile to waży, odprowadziłem ją, okazało się że pochodzi z mieszczaństwa, dość biednej rodziny kupca... który jak się wiedziałem był... Żydem. Jak tylko weszła do domu i straciłem ją z oczu zdałem sobie sprawę, jak bardzo bolą mnie ręce. Musiałem chwile odpocząć, więc jak wróciłem do domu, to ręce diabelnie mnie bolały, byłem cholernie spóźniony, i dostałem wielki opieprz. A kiedy ojciec dowiedział się czemu się spóźniłem nie było litości... dostałem absolutny zakaz zbliżania się do niej.
Oczywiście kiedy jest się młodym kto by się przejmował ograniczeniami, choć z perspektywy czasu, w ogóle kto przejmuje się zakazami? Tak więc przy najbliższej okazji wymknąłem się na spotkanie z nią. Niestety wraz z obawami o zakazy, zniknęły inne obawy, tak jak te o wchodzeniu do lasu po nocy.
Wybrałem to miejsce schadzki, bo było mało widoczne, kto by się spodziewał, że ktoś jeszcze może nocą chodzić po lesie? Kiedy tylko wszedłem do lasu miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Ale jak tylko spotkałem dziewczynę zapomniałem o tym przeczuciu. Jednak jak usłyszałem coś za placami, przypomniałem sobie o nim:
-jeśli chcecie żyć oddajcie wszystko co macie i ani słowa- był to szept, więc nie byłem pewien o co chodzi, i czemu po prostu nas nie zabiją i nie ograbią zwłok. O tym, że prośba jest skierowana do nas, domyśliłem się kiedy zobaczyłem grot skierowany w naszym kierunku. Domyśliłem się że prawdopodobnie, szykują zasadzkę i nie chcę, żeby ktoś coś usłyszał. Usłyszałem tętent koni. Po chwili kilka krzyków, uderzeń miecza, błagania i cisza...
Już myślałem, że o nas zapomnieli, gdy zobaczyłem jak kilka osób kieruje się ku nam. Słyszałem tylko fragmenty rozmowy
-zostaw... w każdej chwili mogą przyjechać...
-nie rozumiesz... nie widziałeś...
po chwili ktoś wychynął z zarośli, a zanim jeszcze ktoś.
-takiej ślicznotki nie można zostawić-
-mamy tyle szmalu, że kupisz sobie lepszą, a ta jest żydówką-
-trudno, ta jest za darmo...- nie przemyślałem ataku na uzbrojonego mężczyznę, w dodatku nie będącego sam, ale co tam. Na moje szczęście kusza leżała na ziemi, więc nie zdążył jej podnieść. Już prawie go miałem, ale spotkałem się z jego pięścią zakutą, w rękawice. Trochę mnie zamroczyło i usiadłem, kiedy otworzyłem oczy pierwsze co rzuciło mmi się w oczy, to but, niebezpiecznie zbliżający się ku mojej twarzy. Prawie straciłem przytomność, byłem świadomy, tylko że nie mogłem się ruszyć.
Widziałem jak jeden z nich zbliża się ku dziewczynie, a drugi próbuje przekonać go żeby uciekali. Próbowałem się podnieść coś powiedzieć, ale nie byłem w stanie. Ostatecznie jeden z nich wziął kuszę i zastrzelił dziewczynę, wydaje mi się, że pokłócili się o to, ale moja świadomość ulotniła się wraz z życiem dziewczyny.
Obudziłem się jak był już schyłek kolejnego dnia. Wróciłem do domu, powiedział ojcu co się stało i że opuszczam dom. Nie był pewien, ale nie dawałem się przekonać, dostałem trochę pieniędzy, nóż i błogosławieństwo. Spędziłem wiele czasu na różnych gościńcach, dorabiając to tu to tam, trochę jako ochroniarz wszelkiego rodzaju, bywałem posłańcem, zasadniczo robiłem co się dało by mieć trochę grosza, z czasem zarobiłem na tyle kupić sobie łuk, trochę strzał, i mały topór.
Czas mi mijał na ćwiczeniach, szukaniu zemsty i odpowiedzi. Wiedziałem że nawet jeśli znajdę tych których szukam, to przy mojej ówczesnej posturze nie miałem z nim szans, dlaczego ćwiczyłem wytrwale, aż nabrałem trochę masy, i pewności we władaniu bronią. Na gościńcu nie raz widywałem duchownych twierdzących że bóg jest odpowiedzią na wszystko i ble, ble, ble. Pytałem wszystkich duchownych, dlaczego akurat jej to się stało, dlaczego mi to się przytrafiło, wszyscy twierdzili, że widocznie bóg tak chciał, wszyscy upierali się, że Chrystus jest miłosierny i że tak musiało być. Jeśli tak to mam gdzieś takiego boga. Długo nie miałem żadnego tropu, aż w końcu znalazłem, znalazłem ludzi odpowiedzialnych za mord z przed już prawie 10 lat. Byli mnichami w jakimś opactwie. Udałem się do opata, ale ten stwierdził, że zostali rozgrzeszeni i bóg im wybaczył, na moje żądanie ukarania lub choć wydania winowajców odpowiadał groźbami kary boskiej i tym podobnymi, ale miałem to gdzieś, nie pozwolił mi jednak wejść na teren opactwa. Spróbowałem załatwić to legalnymi drogami, udałem się do księcia, on nie wysłuchał mojej audiencji, opowiedziałem wszystko jakiemuś jego słudze on obiecał przekazać. Byłem pewien, że tego nie zrobi więc przygotowałem plan...
Wziąłem swój topór i ruszyłem w okolice opactwa. Akurat jakiś mnich wracał ze wsi. Zaczaiłem się w krzakach, poczekałem aż się zbliży. Gdy mnie mijał wyskoczyłem na niego szybkim ciosem zwaliłem go na kolana, a kopem ogłuszyłem. Zdjąłem z niego szaty, można się było domyślić po co zszedł do wsi. Miał strój pobrudzony od kawałka mięsa który widocznie zniósł do wsi, ciekawe czemu zostawił. Wiedziałem że raczej nie z dobroci serca, raczej wymienił go na coś, na jakąś usługę, ponieważ był sam raczej nie było to nic o czym ktokolwiek powinien wiedzieć. Więc nie miałem większych wyrzutów sumienia po skręceniu mu karku. Przywdziałem na siebie szatę mnicha i tak ubrany wszedłem do opactwa, nikt mnie nie zatrzymał.
Nikogo nie było na dziedzińcu, wszyscy musieli być w kościele na modlitwie. Wszedłem do świątyni, była ogromna, wszędzie złoto, srebro i więcej złota. Nie było tu wiele osób, może z dziesięciu mężczyzn. Zrzuciłem strój mnicha, co wszystkich obruszyło, ci którzy mnie interesowali siedzieli obok opata, który mnie rozpoznał. Krzyczał coś o karze za grzech, klątwie i miłosierdziu, nie słuchałem, wyciągnąłem łuk i przeszyłem go strzałą. Podniósł się straszny krzyk, doskoczyło do mnie dwóch mnichów, pierwszego prawie przeciąłem na pół wyciągając topór, drugiego rozpłatałem prawie na pół . Któryś szybko skoczył po pogrzebacz, bo oczywiście mieli kominek, żeby nie było im zimno jak większości ludzi. Zbiłem cios i odciąłem mu rękę, z następnymi poszło mi szybko. Zostało dwoje, wciśniętych w najgłębszy kont. Zabójca dziewczyny rzucił mi się do nóg błagając o przebaczenie, zdzieliłem go toporem przez łeb, nawet nie krzyknął, okazał skruchę więc ja miłosierdzie... drugi próbował uciec w między czasie, strzała strzaskała mu kolano. Wyciągnąłem dwa gwoździe i połamałem jedną z ław.
-skoro tak kochasz Jezusa, zaszczytem będzie móc poczuć się jak on- mówiąc to przygniotłem go, chwyciłem jego rękę, przytrzymałem i wbiłem gwóźdź, chwile to zajęło, ale przybiłem go i postawiłem na ołtarzu. Wychodząc odwróciłem się jeszcze... i dokończyłem dzieła strzałą.
Wychodząc rozejrzałem się za jakąś bandą szemranych ludzi. Kiedy takową spotkałem opowiedziałem im o bogactwach w opactwie i pokierowałem tam. Następnie wpadłem na jakiś odział strażników i powiedziałem o tym, że widziałem jakąś podejrzaną grupę ludzi wchodzącą do opactwa. Powiedziałem że ich zaprowadzę. Kiedy wpadłem tam na czele około 10 uzbrojonych gwardzistów mnisi byli już uprzątnięci na kupę, a rabunek był już w połowie. Jeden z nich chyba mnie rozpoznał, bo oprócz widocznej u wszystkich w oczach nuty zaskoczenia i przerażenia, dostrzegłem zrozumienie i byłem prawie pewien że mnie rozpoznał i wiedz co się dzieje. Jednym długim susem doskoczyłem do niego wyciągnąłem jego sztylet z za pasa i nim zdążył zareagować wbiłem mu w bebechy. Próbował coś mówić ale pokręciłem sztyletem i zamilkł. W tym czasie gwardziści rozprawili się z resztą.
-co z tym robimy-odezwał się kapitan, a przynajmniej na takiego wyglądał.
-jak to co? Przecież oni wszystko ukradli i nie zastaliśmy nic prócz ich samych mordujących mnichów. Szkoda że żaden nie przeżył...-odparłem
-hmmm- kapitan spojrzał na mnie spode łba-będą z ciebie ludzie
gwardziści przystąpili do zbierania kosztowności, ja zwinąłem złoty krzyż pod szatę, i wziąłem trzy sztylet zabitych, po czym pomogłem gwardzistą w łupieniu.
-znacie zasady, książę przymyka oko, ale połowa ląduje u niego-
Załadowaliśmy wszystko na wóz i pojechaliśmy do zamku, z początku kapitan stawiał opór, w końcu jeszcze jedna osoba do podziału łupu, ale jego zastępca najwyraźniej przekonał go że książę chciałby mnie poznać. Kiedy wszedłem do sali tronowej w towarzystwie oddziału, byłem już przeszkolony pokrótce z kultury osobistej, etykiety i tym podobnych, od razu spostrzegłem sługę który oczywiście nie przekazał tego o co go prosiłem. Zostałem przedstawiony księciu i kapitan wszytko mu naświetlił. Łup został podzielony, jedynie mój schowany krzyż pozostał nie zauważony.
Z początku książę wahał się co ze mną zrobić, ale szybko temu zaradziłem. Wieczorem tego samego dnia, nim jeszcze wszyscy poszli spać spotkałem się z księciem, długo trwało nim namówiłem odpowiednie osoby żeby mnie przepuściły. Jak już spotkałem się z nim oświadczyłem że to delikatna kwestia i lepiej żeby nikt tego nie słyszał. Straż mnie wyśmiała oczywiście, ale książę zaintrygowany pewnością siebie w moim głosie zgodził się. Straż odsunęła się uprzednio zabierając mi broń. Kiedy już byłem obok księcia i upewniłem się że wszyscy są poza zasięgiem słyszalności szeptu , uprzednio spojrzawszy na sztylet który mój rozmówca trzymał bardzo blisko mnie, zasadniczo czułem jak szpikulec przebija mi skórę, wyszeptałem
-kapitan z którym przybyłem, zdradził cię.- przełknąłem. -schował złoty krzyż tak żeby nie musieć się z tobą dzielić.
Książę z początku w to wątpił ale wezwał kapitana, ja szybko dałem susa za filar, tak żeby mnie nie zobaczył. Szybkie badanie jego rzeczy wykazało że ma takowy krzyż, sam go tam umieściłem więc byłem pewien że go znajdą. Winny został wtrącony do loch, jego dalsze losy są mi nieznane, a kiedy tylko go wyprowadzono w akompaniamencie przysiąg że to nie on, wysunąłem się z kryjówki.
-dziękuje ci- rzekł książę znów rozsiadając się na tronie- w zamian ze te pomoc mianuje cię nowym kapitanem gwardii.
-ależ nie, tylko nie to! Przecież będzie wiadomo że to ja zdradziłem, mianuj zastępcę zgodnie z obyczajem.- ściszyłem głos- strażnik po twojej lewej panie jest ledwie przytomny, chyba wczoraj wypił za dużo- "na pewno sam mu dolewałem" przeszło mi przez myśl. I takimi to drogami zostałem strażnikiem księcia.
Została jeszcze jedna nie dokończona sprawa. Niedługo miał przyjechać jakiś bardzo ważny jegomość więc wszyscy sie bardzo stresowali i krzątali, ale znalazłem w tym czasie czas na kilka rozmów. Porozmawiałem z kilkoma sługami księcia i przekonałem do dokonania zamachu na księcia i na jegomościa, trwało do długo i nie było łatwe, ale wizja tego że to oni zajmą ich miejsce urzekła wszystkich. Postanowiliśmy użyć zatrutego wina. Nie omieszkałem wciągnąć w intrygę sługi z którym miałem nie wyrównane rachunki, choć on chyba o tym zapomniał. I tak w dzień uczty wszystko szło sprawnie, goście przybyli zasiedli i zaczęła się biesiada. W umówionym momencie podszedł sługa (ten z którym musiałem się policzyć) i przyniósł wino które uprzednio zatruliśmy. Kiedy kładł je na stuł i już szykował się do odejścia, dosunąłem się do niego niezauważalnym ruchem, wyciągnąłem jeden ze swoich sztyletów i przybiłem nim rękę "zdrajcy" do stołu krzycząc:
-zdrada, mój panie nie pij tego!- z przerażeniem spojrzeli najpierw po sobie później na mnie i sługę, a ich wzrok ostatecznie spoczął na księciu, który patrzył na mnie zdziwiony i skonsternowany.
- wypij to!- warknąłem na sługę- który z przerażeniem patrzył na mnie-poruszyłem lekko sztyletem ale wyraźnie sprawiło mu to ból.
-ale... ale... ale...-jąkał się sługa
-wypij to- powiedział tajemniczy jegomość patrząc mu prosto w oczy. Sługa bez słowa opróżnił kielich po czym padł w konwulsjach.
Reszta uczty minęła bez większych problemów choć wszyscy spoglądali na miejsce w którym tak nie dawno leżał trup. Gdy wszyscy wyszli zostałem zaproszony do prywatnych komnat księcia. Był tam ten mężczyzna który tak skutecznie przekonał niedoszłego zamachowca do samobójstwa.
-wszyscy spiskowcy zostali pojmani i skazani, mój panie- zacząłem po dopełnieniu etykiety.
-jak ich przejrzałeś?- zapytał patrząc na mnie przeszywającym wzrokiem
rozejrzałem się po sali, byłem tylko ja, książę i ten tajemniczy człowiek.
-słyszałem jakieś plotki i pogłoski, a gdy zobaczyłem wyczekiwanie na twarzy jednego ze sług byłem niemalże pewien- odparłem starając się trzymać pewność siebie, choćby pozorną.
Tajemnicza postać spojrzała mi w oczy, czułem się jakby przewiercała mi umysł, jakby wszystko widział.
-wypij to- powiedział wskazując kielich
"No to po mnie" pomyślałem, ale mimo pewności że idę po zgubę, nie mogłem nic zrobić jakbym stracił kontrolę nad ciałem. Chwyciłem kielich wypiłem, czekałem, spodziewałem się że zaraz padnę, ale tak się nie stało. Spojrzałem ponownie po obu sylwetkach w pewnym momencie poczułem znów tę obecność w mojej głowie, tym razem nie szukała czegoś, a wkładała coś, nagły ból głowy sparaliżował mnie, zrobiło mi się ciemno przed oczyma, chyba zemdlałem. Obudziłem się jakiś czas potem, jak się okazało minęło sporo czasu. Pamiętałem tylko że coś piłem. Jakieś słowa, instrukcje. Kiedy doszedłem do siebie poczułem się dziwnie silny, co więcej wiedziałem dlaczego, wiedziałem że jestem ghulem, miałem wrażenie, że ta wiedza została we mnie wtłoczona, bo nie przypominałem sobie abym to usłyszał. To była bardziej wszczepiona myśl. Wiedziałem że mam iść do księcia. Idąc do niego minął mnie tajemniczy jegomość i miałem wrażenie, że coś powiedział do mnie, choć nie ruszał wargami. "urzekły mnie twe intrygi. On o niczym nie wie, dla niego jesteś bohaterem..." kiedy wszedłem do komnat księcia, powitały mnie jedynie jego oczy, spodziewałem się całej świty, a tu był on sam. Po wymianie etykiet przemówił.
-chciałbym mianować się kapitanem mojej straży, ale mam lepszy pomysł co do osoby o takich zdolnościach jak twoje


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez sebastian dnia Czw 10:36, 31 Sie 2017, w całości zmieniany 30 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Suchy
Kronikarz



Dołączył: 18 Mar 2012
Posty: 389
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:00, 29 Paź 2015    Temat postu:

Suchy




Imie postaci: Mściwoj z Żerlicowa
Wiara: Wierzy w istnienie wszystkich zarówno starych Bogów jak i nowego chrześcijańskiego i oddaje im cześć, ale zdaje sobie też sprawę, że wszystko naokoło wskazuje na to że Jezuchryst jest najpotężniejszym ze wszystkich Bogów

Exp: 0

Dyscypliny:
potens *
obfuscate ***
auspex *

Zalety:
Fotograficzna pamięć -2
Wady:
Mściwy +2
Wróg +2
Mroczna tajemnica +3

Kontakty:
Ludmiła - Matka. Guślarka. Również ghul naszego pana. Wygląda na będącą w moim wieku, ale jest bardzo stara. Trudno powiedzieć jak bardzo. Z jej wypowiedzi czasem wynika że może pamiętać czasy sprzed chrztu Mieszka, ale nic nie jest z nią do końca pewne.

Przedmioty Magiczne:

Ekwipunek przy sobie: strój myśliwego, praktyczny i pomagający się skrywać w otoczeniu, worek, bukłak, zwijane posłanie, koc, huba z krzesiwem, kołczan na strzały, 20 strzał, drewniana miska z łyżką, sidła i wnyki, nóż myśliwski.

Ekwipunek na wozie:
strój do występów w krzykliwych kolorach coby robić na publice dobre wrażenie

Ekwipunek schowany:

Broń: 1 sztylet, siekiera, długi łuk z drewna cisowego
Pancerz: skórzany kaftan

Kasa:

Historia postaci:
Wychowałem się w samotnej chatce po środku dziczy. W zasadzie w niej spędziłem większość czasu. Oboje moi rodzice już wcześniej od lat służyli naszemu panu. Bycie ghulem było dla mnie równie naturalne jak to, że mam brązowe oczy, czy ciemne włosy - po prostu taki się urodziłem. Od zawsze dawano mi do zrozumienia, że urodziłem się po to, aby służyć i celem mego życia jest stać się możliwie najbardziej wartościowym pionkiem naszego mistrza. Ojciec od zawsze przyuczał mnie do fachu łowcy. Z biegiem czasu im zyskiwałem więcej wiedzy i umiejętności zabierał mnie ze sobą na polowania na coraz to trudniejsze cele, a w końcu i na rozmaite zadania które wykonywaliśmy dla Pana. Polowanie na ludzi tak naprawdę niewiele się różni od polowania na zwierzęta. Na każdego znajdzie się metoda.
Rok temu kiedy czekałem u matki na powrót ojca przybył do nas jeden z innych sług mistrza. Opowiedział mi jak ojciec zginął z rąk ludzi takich jak my lecz służących innemu Panu. Powiedział też, że ma dla mnie nowe rozkazy i to od samego mistrza. Moje zdolności były potrzebne gdzie indziej. Miałem ruszyć na szlak jako ... cyrkowiec.
Żyję po to by służyć


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Suchy dnia Czw 23:43, 29 Paź 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
GaSoCv.1.2.
Kapelan



Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 222
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 2:28, 30 Paź 2015    Temat postu:

GONZO


[link widoczny dla zalogowanych]

Imie postaci: Gonzales ze Strzegomia

Wiara: Pogańska

Exp:38

Dyscypliny:
Potence ***
Fortitude **
Auspex *

Zalety: Kocia Równowaga (zaleta 1)
Posiadasz wrodzony zmysł równowagi Postacie tą Zaletą zmniejszają trudności wszystkich związanych równowagą rzutów (np. Zręczność + Wysportowanie, by przejść po wąskiej krawędzi) o dwa.

Duży Rozmiar (zaleta 4)
Jesteś nienormalnie duży masz przynajmniej 2 metry wzrostu i ważysz 140 kilogramów. Poza tym, że jesteś wyjątkowo zauważalny w miejscach publicznych, dodatkowa waga daje ci dodatkowy poziom zdrowia Poobijany. Postacie z tą Zaletą mogą także uzyskać bonus za pchanie przedmiotów, otwieranie zamkniętych drzwi, uniknięcie przewrócenia na ziemię.


Wady: Overconfident: (1 pt Flaw)
You have an exaggerated and unshakable opinion of your own worth and capabilities- you never hesitate to trust your abilities, even in situations where you risk defeat. Because your abilities may not be enough, such overconfidence can be very dangerous. When you do fail, you quickly find someone or something else to blame. If you are convincing enough, you can infect others with your overconfidence.

Color Blindness: (1 pt Flaw)
You can only see in black and white. Color means nothing to you, although you are sensitive to color density, which you perceive as shades of gray. Life 3 cannot fix this problem, as you can't truly conceive the true nature of color! Note: color blindness actually indicates an inability to distinguish between two colors, but we fudged a bit for the sake of playability.

Kontakty: Karczmarz z karczmy pod wisielcem

Przedmioty Magiczne:Kropla żywicy z posążka Swarożyca

Ekwipunek przy sobie:

Ekwipunek na wozie: Strój do występów i rekwizyty

Ekwipunek schowany:

BrońVery Happyuży dwuręczny topór

Pancerz:

Kasa:

Historia postaci:

Urodziłem się w ubogiej rodzinie ze Strzegomia, moi rodzice byyli cyrkowcami. Moja matka była duża i mój ojciec był duży dla tego i ja jestem duży. Nie znałem inneego świata niż życie cyrkowca ciągle tylko występy i próby do występów, czasu wolnego nie miałem zbyt wiele. Odwiedziliśmy wilel miejsc jednak ta sielanka w końcu musiała się skończyć. Pewnego razu napadli nas bandyci na trakcie, chieli pieniędzy niestety ostatni występ poszedł słabo i nie mieliśmy oni stwierdzili że kłamiemy i wywiązała się walka. Ojciec powiedział abym uciekał, biegł po pomoc, gdy wróciłem z pomocą wszyscy już byli martwi a bandyci uciekli. Wtedy straciłem wszystko rodzine, dom, całe życie. Musiałemodnaleźć się w nowej rzeczywistości, przez kilka lat szlajałem się po gościńcach i traktach urządzając to co rusz jakieś burdy i awantury pod byle pretekstem. W końcu zawędrowalem do karczmy pod wisielcem, pierwsze 3 dni mojego pojawiania się tam to było mordobicie, potem już mnie poznali. I był względny spokój. Z powodu kończącuch się funduszy i troche znudzenia gdyż w tej karczmie zbalowałem dłuższą chwile jednakowoż swój występ dałem podczas jarmarku na rynku więc przykuł on większą uwage. Po występie podszedł do mnie pewien dość tajemniczy człowiek i zapytał się czy nie chciałbym się stać kimś wyjątkowym i do tego na usługach księcia gdyż kogoś takiego jak ja potrzebowali. Stwierdziłem że itak nie mam nic do stracenia więc się zgodziłem. Tak stałem się ghulem i dziś znów daje występy jako cyrkowiec ale teraz to jest tylko przykrywka. Ciekawe co jeszcze przyniosą mi bogowie?
_________________


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez GaSoCv.1.2. dnia Wto 17:10, 09 Lut 2016, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Łukasz
Mistrz Zakonu



Dołączył: 11 Paź 2010
Posty: 1339
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Czw 18:22, 05 Lis 2015    Temat postu:

Pietrucha

Imię postaci: Lucjusz

Wiara: Pogańska

Expy: 40

Pieniądze: 17 miedziaków

Dyscypliny:
Dominacja***
Potence*
Prezencja*
Mortis **

Wady:
Amnezja

Zalety:
Śpiewny głos
Zdolności prorocze
Medium

Języki:
Łacina
Niemiecki
Polski

Eq:
Płaszcz z kapturem
Ubranko skórzane
Lampa
Oliwa
Lina
Buty
Sztylet
Siekiera
Chubka i krzesiwo
Kufer z rożnymi dziwnymi składnikami


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Łukasz dnia Czw 21:23, 05 Lis 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sebastian
Kronikarz



Dołączył: 28 Lip 2012
Posty: 358
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Czw 21:19, 05 Lis 2015    Temat postu:

Wóz:
Kasa na wozie (pochowana w rożnych kasetkach): 30 miedziaki, 44 srebrniki, 254 złota, 6 srebrników jako "dowody rzeczowe"
wejścia:
-Ciężkie drzwi z zamkiem (zasuwane od środka, na zewnątrz kłódka)
-W przedniej ścianie przejście na kozioł (zamykane na kłódkę)
-Właz na dach (zamykany od środka na zasuwy)
Judasze: w drzwiach, na bocznych ścianach, przy przejściu na koziął.
światło/ogrzewanie:
-lampy na dachu oraz z przodu i z tyłu.
-jakiś mały piecyk wewnątrz
-ściany z wewnątrz obite skórą (dużo skór)
codziennego użytku:
-6 łóżek podwieszanych
-kufer na rzeczy codziennego użytku i nasze graty.
-stolik składany
bajery zewnętrzne:
-klapy do atakowania wozów
-blanki
-na wozie wieki szyld z nazwa naszego cyrku.
bajery wewnętrzne:
-Podwójne dno do którego dostęp jest przez klapę w podłodze (zamykana na kłódkę), podłoga jest wyścielana skórami i materiałem wszelakim który to zakrywa.
-skrzynia = cela
-rozsuwana boczna ściana, z możliwością dostawienia do niej sceny (zamykana na zasuwę od wewnątrz zabezpieczona kłódką.
kasetki:
-płaska przykręcona śrubami.
-pod wozem (w schodkach z dostępem od zewnątrz z pod wozu, zamykana na kłódkę)
wyposażenie:
-namiot = plandeka
-wszelki pręty i inne deski niezbędne do rozstawienia namiotu (jeśli brak miejsca mogą być doczepione na przykład pod wozem)
-konie (i pasza dla nich)
-jedzenie i napoje
-wszystko co niezbędne do występów (w miarę czyste ubrania, tarcze dla suchego itd. itp.)
-zwykła pałka (pod kozłem)
-zapasowe koło
-kufer z rzeczami Pietruchy
-klucze do kłódek (dwie sztuki, jedne mam ja (Sebuś) drugie Pietrucha.
-długa, bardzo długa gruba lina
-koń arabski
-5 kolorowych strojów występnych z bardzo dobrego sukna


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez sebastian dnia Nie 0:34, 03 Wrz 2017, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zbqj
Inkwizytor



Dołączył: 05 Paź 2010
Posty: 3188
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Fenris

PostWysłany: Wto 19:14, 26 Wrz 2017    Temat postu:

Badyl

Imie postaci: Maćko Topornicki herbu Nałęcz

Wiara: Chrześcijanin

Exp:45

Dyscypliny:
Potence ☆☆
Ouaietus☆
Protean ☆
Obfuscate ☆☆☆
Animalizm ☆

Odporność na magie
żelazna wola
równowaga kota

naiwny
miękie serce
niesmiały
sobowtór
strach przed ikwizyzycją
hazardzista
przeklęty


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zbqj dnia Śro 19:22, 27 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> RPG / Vampir / Dark Ages Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin